Rejs był tak fantastyczny, że trudno będzie zrelacjonować, to co się tam wydarzyło. Dlatego myślę, że najlepiej będzie jak obejrzycie film i zobaczycie, jak świetnie się bawiliśmy, a ci którzy nie pojechali – co stracili!!!
Naszą wyprawę rozpoczęliśmy 26.09 o godzinie 4.30 rano, czyli 2 godziny przed odlotem do Mediolanu. Na miejscu byliśmy przed 9.00, więc mieliśmy prawie 12h do samolotu, lecącego na Sardynię. Postanowiliśmy w tym czasie pozwiedzać miasto. W tym celu udaliśmy się na dworzec centralny w celu oddania bagaży do przechowalni, a potem ruszyliśmy. Mediolan to naprawdę piękne miasto, jednak od samego rano nikt z nas nic nie jadł, więc jedyne za czym się wszyscy rozglądali był Mc’Donalds? Nie mogliśmy jednak lecieć dalej bez obejrzenia obrazu Leonarda da Vinci : „Ostatnia wieczerza”. Niestety okazało się, że jeśli chcemy go obejrzeć musimy zapisać się na listę, a najbliższe wolne miejsca były dopiero w listopadzie!!! Nie do końca usatysfakcjonowani odlecieliśmy na Sardynię.
Na miejscu byliśmy dopiero koło godziny 23, wszyscy bardzo zmęczeni.
Nasze łódki były zadbane i nowocześnie wyposażone!
Następnego dnia ok. godziny 10 wyruszyliśmy w morze. Przez cały rejs pogoda była bardzo ładna – ponad 30 stopni!!!
Co kilka godzin mieliśmy dyżury przy sterze. Ciężko pracując dopłynęliśmy do naszego pierwszego celu: Bonifacio. Był to mały, kameralny port na Korsyce, gdzie przeczekaliśmy noc i następnego dnia wyruszyliśmy dalej.
Codziennie, oprócz dwóch nocy, dopływaliśmy do jakiegoś portu. Jednak przelotów nocnych nie da się porównać do pływania w dzień. Trzeba podzielić się na wachty (na mojej łódce były 3 grupy 3 osobowe, na drugiej 2 pięcioosobowe), które przez 4h musiały sterować i wykonywać polecenia kapitana. Panowie kapitanowie bardzo dobrze nas rozumieli i świetnie się z nimi dogadywaliśmy.
Szkoda tylko, że nie udało nam się popływać z delfinami. Widzieliśmy je, ale z daleka i tylko przez chwilę. Natomiast pływaliśmy…… woda była idealna: ciepła, przejrzysta i czysta. Parę razy udało nam się stanąć na głębokości ok. 15 m, więc można było podziwiać morską florę i faunę.
Niestety wszystko dobre co się szybko kończy!!!! Choć rejs trwał 10 dni to zleciało bardzo szybko.????
10 dzień, to dzień powrotu – najgorszy dzień całego rejsu. Trzeba było pożegnać ciepłą Sardynię i wyruszyć do zimnej Polski.
Cała podróż powrotna zajęła nam ok. 15h, byliśmy bardzo szczęśliwi i bardzo zmęczeni. Potrafiliśmy zasnąć w każdym miejscu – nawet na lotnisku, czy na dworcu, co widać na filmie!!!
Był to najlepszy chyba rejs w historii szkoły.
Świetnie się bawiliśmy, złapaliśmy (jak to mówi sor Zawadzki) bakcyla żeglarskiego. A co najważniejsze morze zbliża ludzi - wróciliśmy bardziej zgrani niż kiedykolwiek!!!!
Magdalena Gąsowska kl. 2c
Dziękujemy Dominice Bednarz, Julii Rogowskiej, Małgosi Nowakowskiej i sorowi Zawadzkiemu za przekazanie zdjęć :)))